Najbardziej boli mnie to, że kiedy byliśmy razem, nie doceniałem zwyczajnych dni. Wydawało mi się, że będziemy mieli ich nieskończenie wiele. Wspólna kawa, zakupy, droga do domu, krótka rozmowa przed snem. Dzisiaj oddałbym bardzo dużo za jeden taki zwyczajny wieczór. Dopiero po stracie zrozumiałem, że szczęście często wygląda dokładnie tak, jak coś, na co wtedy nie zwracaliśmy uwagi.